Miś
Dołączył: 11 Sie 2008
Posty: 1121
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Republika Żoliborska
|
Wysłany: Wto 14:21, 12 Maj 2009 Temat postu: dziennik Wandy Romeyko-Hurko |
|
|
Żródło: [link widoczny dla zalogowanych]
Piotr Kopszak z Muzeum Narodowego, założyciel maleńkiego wydawnictwa Kle, pokazuje przefotografowane strony dziennika na ekranie laptopa. Zaczyna się on w grudniu 1939 r. Już po kilku stronach wiem, że to wyjątkowy rękopis. Relacjom wydarzeń, opisom sklepów, ubrań mieszkańców, cen towarów towarzyszą rysunki. To szkice piórkiem, podmalowywane akwarelami. Na pierwszych stronach są to wizerunki niemieckich żołnierzy i riksze rowerowe, które zastąpiły autobusy i taksówki.
- Wanda Romeyko była siostrą mojej babci. Urodziła się w 1890 r. w Smoleńsku. Do Warszawy przybyła po rewolucji. Była graficzką, ilustratorką. Uczyła się malarstwa od Wojciecha Jastrzębowskiego, a u Bonawentury Lenarta - komponowania grafiki książkowej - opowiada Marcin Romeyko-Hurko.
Jak mówi, autorka dziennika od lat 30. aż do śmierci w 1978 r. mieszkała na Żoliborzu przy Mickiewicza 37. To tam powstały tysiące jej okładek do czasopism i książek. - Gdy wybuchło powstanie, oddała swoje mieszkanie do dyspozycji żołnierzy. Kiedy zaś po jego upadku opuszczała Warszawę, zabrała jedynie grube zeszyty z ilustrowanym dziennikiem - opowiada pan Marcin.
Wanda Romeyko-Hurko wnikliwie notowała ulotne szczegóły. Szkicowała w trakcie wędrówek po mieście. Dokumentowała powstawanie dzielnicy żydowskiej. Najpierw na rysunkach pojawiają się postaci noszące na ramieniu opaski z gwiazdą Dawida. 20 listopada obserwuje budowę murów i ogrodzeń getta. Wiosną 1943 r. relacjonuje powstanie w getcie. "Już piąty dzień [Żydzi] się bronią. W dzień i w nocy słychać strzały armatnie i karabinowe. (...) Wczoraj wieczorem, gdy wyszłam przed dom, przypomniał mi się wrzesień 1939 r. Podobne, przeraźliwe światło księżycowe, gigantyczne kłęby dymu i łuny. Do Śródmieścia żoliborzanie nie mogą dostać się normalnie. Tramwaj dojeżdża tylko na Muranowską. Potem od Dworca Gdańskiego trzeba przez park Traugutta obchodzić piechotą przez Stare Miasto" - notuje 22 kwietnia 1943 r. Opisowi towarzyszą ilustracje, m.in. ludzi jadących tramwajem przez dzielnicę żydowska i próbujący dostrzec cokolwiek przez zamalowane szyby.
Nie brak innych wstrząsających opisów, jak ten z 9 stycznia 1943 r., kiedy na bocznicy Dworca Wschodniego stanęły bydlęce wagony ze stłoczonymi w nich dziećmi wysiedlonymi z Zamojszczyzny. "Ludność rzuciła się do rabunku, myślała, że w tych wagonach znajdzie jakieś towary, tymczasem, gdy rozbito wagon - dzieci! Od 2 do 14 lat! Trzeba je ratować. Trzeba dać jeść. Powiadają, że z głodu obgryzły sobie palce. (...) Z. obiegł w środę cały dom - kilka osób od razu poprosiło o dzieci. Trzeba się śpieszyć. Bo mogą dzieci zabrać, wywieźć - notuje.
- Niekiedy tragedia ukryta jest w rysunku. Na jednym z nich stoi kobieta w niebieskiej sukience. Rysunkowi towarzyszy notatka, że to sąsiadka - pani Pilich. Sprawdziłem nazwisko w internecie. Okazuje się, że jej mąż Adam Pilich znalazł się na liście katyńskiej. Data wpisu zgadza się z opublikowaniem przez Niemców listy oficerów zamordowanych w Katyniu. Zgadza się też adres: Mickiewicza 37. Gdy to ustaliłem, przeszedł mnie dreszcz - mówi Marcin Romeyko.
Dziennik jest już przygotowywany do publikacji. - Chciałbym, by ukazał się w przyszłym roku, ale na razie nie mam na to pieniędzy - żali się Piotr Kopszak.
Autor: Jerzy S. Majewski
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Miś dnia Wto 14:21, 12 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
|